dystans i znowu kiepski luty

Opisywałam już tutaj na blogu jednym lutym, onegdaj, jakie to mnie „szczęścia” spotykają od 25 lat w lutym.
Generalnie- generalizowanie jest do de, ale jednak- gdy nadchodzi 8 luty cierpnie na mnie skóra i chciałabym 7 lutego iść spać, a wstać 9-tego.
Teraz mój „raj” rozpoczął się wcześniej, a teraz, w lutym mam cd. Kulminacja dokonuje się we mnie. Boli mnie ciało. Właąnie Maleńczuk śpiewa o mnie: „Boli mnie głowa i nie mogę spać…”
Do pisania natchęło mnie, że zarejestrowałam, że sama, samodzielnie zawędrowałam na allegro nie do eleganckich sukienek i butów(do pracy, a jakże), a do rowera, co prawda miejskiego. ale gdzie ja będe jeżdzić innym? Przecież w swoim stanie pojadę kilka km i dość.
Boże, może się w pore opamiętuję?
Boże może mi się uda złapać równowagę w życiu?
Bez zagłębiania się w szczegóły…..
Nic nie dzieje się bez przyczyny….
Pojutrze mam dwa egzaminy, duże.
Na jeden mam z pracy zaliczeniowej bdb jako jedna z 4 osob przystępujących z czegfo jestem dumna i ciesze się, zwłaszcza , że moje dwie koleżanko/konkurentki mają po +db. Obiektywnie- nie mam szans na bdb z egzaminu, nie umiem. Drugi- wydaje mi się, że umiem więcej, laska MB nie oddala prac zaliczeniowych, nic nie bekła nawet na ich temat, ma w razie kontroli, że zrobiła, chamstwo.
Głupie ambicje, najgorszy jest wstyd-niezdanej, gdy simę jest ze współpracowniczkami/podwładnymi.
Zatęskniłam bardzo, po tych ostatnich pełnych 9 latach wielkiego wysiłku wypełnionego nieustanną praca i nauką do spokojnego życia domowego, do znajomych, męza, rodziny. Do domu. Do siebie samej. Mam fajną mała chrześnice, którą widuję raz w roku, a mieszka 15 km ode mnie, to nie jest normalne. Moja druga chrześnica ma 15 miesieczną córeczkę- jej też nie widuję. Rodzice mogą umrzeć, mieszkają 5 minut ode mnie, nie mam dla nich czasu. Ciocia jest na Insensywnej Terapii miała cukier ponad 1000… a ja? ile mi zostało urlopów?

Zdaję pojutrze psychologię kliniczną i akurat tematy (między innymi): pracoholizm i uzaleznienie od pracy, . Zespół przewlekłego zmęczenia i agonia, fazy umierania. Bardzo w mój deseń.

6 komentarzy

  1. ~moonfairy

    Moje cukry w okolicach 300. Źle bardzo, ale nie umiem sobie z tym poradzić. Biorę leki, które najwyraźniej goowno dają. Za mało ruchu. Kupiliśmy dom w miejscu, na wsi, gdzie kompletnie nie ma gdzie spacerować. Rower mam prawdziwy i taki stacjonarny. Jeden pokrywa się kurzem w garażu, drugi w domu. Basen 2 km od domu, ale… To taka wyprawa! Więc nie jeżdżę tam wcale. Albo 3 razy do roku. Serce mi świruje, skacze, jak opętane, a ja wtedy czuję się słabo. Pożaliłabym się więcej, ale zdaję sobie sprawę, że co to kogo obchodzi, więc odpuszczę. Trzymaj się, Gud.

    Odpowiedz

  2. Choruję 20 rok Moon i słowo daję, uważam, że powinnaś powiedzieć uczciwie lekarzowi o tych cukrach. Jeśli powiesz., a lekarz nie zmieni Ci leczenia na insuliny, to Ty zmień lekarza, bo zdrowie jest najważniejsze. Moja Śp babcia leczona była długo lekami doustnymi i miala bardzo wysokie cukry. Na insulinie było zdecydowanie lepiej.
    Ja też mam dwa rowery, tak jak ty, nawet nie wie, gdzie podział sie ten stacjonarny, musze zapytać męża gdzie go schował… basen mam w tej samej odległości… Nie chcę się żalić. Jestem teraz 10 dni w domu na L4. Nie mam sily na wysiłek, to przecież jedna z moich chorób (MG). Z cukrami też sie użeram, najwiekszym wrogiem jest mały ruch i nieregularność jedzenia oraz za wysoki cukier przed snem i pozostawienie go takim na noc. Dobry cukier przed snem, to dobry cukier w nocy i raczej dobry rano, to dobry start w dzień.
    Nie mysl, że nie mam cukrów 300 i iększych i że gadam z lekarką na luziku, bo lekarze są trudni. Chciałam napisac ksiażkę dla pacjentów, ale lekarka odmówiła współpracy. Teraz przymierzam się do pracy magisterskiej o jakości życia osób z cukrzycą, ale skupie się na pacjentach insulinozależnych…
    Proponuje Ci przejść na insuline, nie bój sie tego, będziesz się lepiej czuła, zjesz sobiie słodkie i dodasz insulinę, zobaczysz będziesz zadowolona.

    Odpowiedz
  3. ~moonfairy

    Bardzo dawno nie robiłam hemoglobiny glikowanej. Zakładam, że jest masakryczna. Polscy lekarze nie sprawdzają, nie proponuja, mają w doopie. W Anglii to lekarz pilnował badań. Badano mnie pod kątem nerek i robiono testy na wrażliwość stóp (mam neuropatię). W Polsce nic nikogo nie obchodzi, a ja sama się nie upominam, bo wiem, że nie będę trzymała prawidłowej diety, to co tam sobie i innym głowę zawracać.
    Boję się insuliny. Boję się spadków cukru (często jestem w domu sama całe dnie i noce). Ludzie opisywali straszne jazdy z insuliną, wielkie problemy z ustaleniem właściwej dawki itp. Nie chcę, boję się.

    Odpowiedz
  4. ~gud

    Z yję, rok był paskudny, postarzałam się zastraszajaco, ale pracuję nad sobą, by zmienić życie…. rozstanie z sobą sama taka, jaką bylam prze ostatnie 10 lat nie ejstb łatwe… może coś napiusze, ale wrzesień w oświacie boli….

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>