Niedziela piekna, jak dawno nie!

Sezon grilowo-opalaniowo-wypoczynkowy uwazam za otwarty!
Postanowiłam iśc jak najwczesniej na mszę, by skorzystać maksymalnie ze słońca. Prazyło ostro. Wczoraj się zarumieniłam, a dzisiaj spiekłam raka, piecze mnie skóra. Ma pada, o czym mówią do mnie moje stawy już kilka dni, chiałam więc nachapać sie słońca jak najwięcej.
Tym bardziej, że od kilku dni wraca do mnie przejmujący smutek. Mam wrażenie, że zarówno bioxetin, jak i zelixa nie działają. Stanęłam z wagą w miejscu.No i ten nastrój… nie objadam się wcale, ale też nie mam efektów…
W Środe, w samo południe konkurs, więc trzymajcie kciuki, proszę.

SIedzę w pokoju z gołymi ścianami. Stoi jeszcze kawałek jednej szafy, wersalka i biurko z kompem. Całe popołudnie wynosiłam to wszystko, co gromadziłam w nim przez kilka lat ze szcegolnym uwzględnieniem handlu w sieci. Sama juz miałam dość tego zagracenia, tego chaosu i bałaganu, ciasnoty i natłoku. Kupilismy meble, które przywieźli nam w paczkach w piątek. Karol przeniósł do dużego pokoju wszystkie ksiązki(gołym okiem widać, ze jest ich chyba ze 100kg)i różności. Zdeponowałam swoje szmaty w piwnicy(mam taka ładną, z oknami, płytkami i chodnikiem:)))
To, co dzieje się w domu nie daje sie opisać. Nie do wiary, ze tyle książek, płyt i kaset vhs mieściło się w zaledwie 11 metrowym pokoju.
Oczywiscie znlazłam kilka ważnych rzeczy i długo poszukiwany akt nadania dyplomowania:)))eh.
A wieczorem rozpaliliśmy grila, upiekli kiełbaski, podwędzili flądre i pstrąga. Nasza gaja kocha ryby:) Wpatrywała się w nas jak sroka w kość, w napięciu, by dostać kesika małego.Karol piwko, ja gingerka…fajnie było, zapachniało latem, rozmawialismy o wakacjach…

Nasze dziewczyny są już takie dorosłe…wydaje mi się to nieprawdopodobne wręcz, że jestm ich mamą.Czuję sie, jakbym miała te ileś tam lat, ale wciąż byla młoda. wczoraj czytałam u agi o tym czy byc matka, czy mieć dzieci. W tym dniu własnie rozmyslałam, jak to będzie, gdy najpier Róża(za 4 lata),a potem Marysia(za 7) wyfruna z domu. Jak mi z tym będzie, czy zdam egzamin z pustego gniazda. Rozmawiałam dzisiaj z Różą. Czy jestem matka ograniczjąca wolność.Czy dająca wolność. Powiedziała mi, że trochę tak, trochę tak. A potem, wieczorem, gdy powiedziała mi, że z biologii ma dwie łyse tróje(dopust Boży, biologia do matury była moim ulubionym przedmiotem), a ja nie krzyczałam, nie krytykowałam, powiedziała mi, że to cała ja. Nie krzyczę, ani nie mówię nic, tylko wypominam potem do końca życia. A ja jej powiedziałam tak. Córko kochana, jak chcesz nosić całe życie cięzkie kartony z mlekiem w hipermarkecie, to ucz się tak dalej. Jak chcesz studiować, musisz się więcej uczyć, to twój wybór.
A widziałam wczoraj, jak łakomie patrzy na ludzi w Krakowie, jak podoba się jej ten kolorowy świat, jak chciałaby do niego nalezeć choć na chwilę…
Wracając do pytania, czy bardziej jestem matka, czy bardziej mam dzieci, to powiem, że może to nienormalne, a może normalne. Ale od pierwszej świadomości, że jestem w ciąży(mam dziecko) czułam się matką.Na wiele lat ta rola, poczucie, tożsamość zdominowała mnie bez reszty. Dla wszystkich, ale przede wszystkim dla siebie byłam matką. Pamiętam wewnętrzne uniesienie, gdy byłam w ciąży- jakby mi ktoś niewidzialną korone na głowę załozył.
Kiedyś posiadanie dzieci oznaczało dla mnie co innego, niż dzisiaj. Na szczęście zajecie się sobą, zatroszczenie o siebie samą, dało mi mozliwosć uwolnienia dzieci ode mnie:)
Kiedy sa smutne, samotne, radosne, poszukujące, identyfikujące, ciekawe życia-jestem matka. Kiedy planuje wydatki, robię nałogowe zakupy w sieci, urządzam dom, rozmyslam o finansach-mam dzieci:)))

4 komentarzy

  1. ukryta

    Idzie niż. My, akademicy, zaczynamy się obawiać o pracę. Więc z tą tróją z biologii nie będzie tak źle ;-) Ja sama nie byłam prymuską w lo, oj nie byłam…

    Odpowiedz
  2. gudrun

    ava, witaj:) Wiesz, studenci wiadmo, sama pracowałam „na oknach” w Nowej Hucie, ale rynek sie przerzedził, chyba juz nie jest tak źle….

    ukryta:) Ja też w LO nie wiodłam w nauce prymu, ale to dopiero gimnazjum! A biologia to był ukochany przedmiot i mature zdałam na 5 pisząc o funkcjach życiowych na poziomie komórki, mam sciąge do dzisiaj:)
    o do nizu, to mi on nie zagraża, bo w zwiazku z rozpadami rodzin i migracją matek(ojcowie wyjeżdżali chamarmi wcześniej) dzieci mają coraz więcej zaburzeń, więć niestety roboty przybywa,hm

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>