Bolą mnie stawy, mam stan podgorączkowy, jestem słaba.
Strasznie mi sie nie chce pisac. jak dobrze, że zebrałam sie w sobie i już częś c sprawozdań napisalam i zaniosłam.... Dzisiaj zmordowałam dwa kolejne, zostały mi jeszcze dwa.
Praca nad tematem - ja i choroby- jest okropna. Nie do wyczerpania właściwie.
Karol mial urodziny w środę , a jutro Mama kończy rowniutkie 65 lat, czyli do setki 35.
Dziadek dzisiaj pochylony nad obrazem na stole- płaskorzeżba. a na sztaludze obraz- prezent dla mnie, na imieniny, które za trzy miesiace. Moja patronka. Myślala, że wykona większy, w sobie wymyslonej technice, podobny do tych, jakie sa w jego galerii. Ale ejst tak pochłonięty swoimi pomysłami, że "nie ma czasu". Jak sie ma 92 rok życia, to się rzeczywiscie "nie ma czasu":))))). Moja patronka jest taka, jak sobie wymyślilam, i co lepsze ponoć większość artystów przedstawia ją posobnie:u je stóp dwa baranki, ma wyciągnięte dłonie z ktorych wyfruwa ptak(wiadomo jaki). Długie jasne włosy, liliowa sukienka.
Wycyganiłam od dziadka maly obrazek- zimowa sanna, a dla Mamy na jutrzejsze urodziny- stary, spzred 20 lat- orka w polu. Dziadek niestety ma miękkie serce i rozdaje komu popadnie, więc trzeba podstępem czasem spowodować, by zostało w rodzinie, co lepsze.
Róża napisała super pracę o pozytywnym myśleniu, jestem zadowolona- pomijam dobry język- widać, że czuje i rozumie temat.
Marysia choruteńka, zarazila się ode mnie, niestety....
Zima się zrobiła, zimno, sacrable, dzisaj ma być w nocy - 17, a na koniec tygodnia nawet -30. Nie lubię zimy. Moglaby się konczyć po sylwestrze.
Tak podobno w lokalnej społeczności (teraz powiedziałoby się: na osiedlu) mówiono o Babci mojego Taty.
Dowiedziałam się o tym podczas przygotowywania genogramu- praca własna terapeutyczna.Moja rodzina pochodzenia była zanurzona w pracy.Teraz pracuje się inaczej; ale i tak wiele sie nie zmieniło.
Tata był urzędnikiem resortowym i mimo, ż praca z dojazdem zajmowała mu 12 godzin dziennie miał swoje pasje, które były dodatkową pracą. Jest praktykiem z dużą wiedzą i zasobami intelektualnymi i potrafi zrobić chyba wszystko.
Mama była nauczycielem i procz tego, że jako jezykowiec tonęła w niebieskich zeszytach od kiedy pamiętam, zawsze dodatkowo pracowała. Szyła nam ubrania, robiła sweterki, spódniczki i sukienki na drutach i szydełku, czapki, szaliki, rękawiczki, haftowała, tkała itp. Że o pieczeniu, gotowaniu, robieniu tzw. słoikow nie wspomnę- spizarnia zawsze była pełna.
Teraz też cały czas mają zapełniony pracą, wymyślaja ją sobie.
Oczywiście uważają|(mama), że ja pracuję za wiele.
Siłę do harowania daje mi Tata:))) On też chyba mnie bardziej deleguje do tej niekończącej się pracy.
Trudno stawić czoła prawdziwym oczekiwaniom rodziców, nawet jesli one są werbalizowane jako przeciwstawne. Nawet jeśli się jest całkiem dużą dziewczynka;:)I ma określony wgląd w siebie, ograniczony mniej, lub bardziej.
Z reguły, gdy tak jak dzisiaj wskakuję w dres, ze stanem podgorączkowym i spełniam marzenie- żadnych ludzi, rozmów, tylko ja sama ze sobą i rodziną, sen, muzyka, film, czytanie, pisanie - po krótkiej regeneracji sił - zaczynam kombinować - co by tu zrobić, z kim pogadać, z kim się spotkać.
Ciągle kombinuję, co bym mogła robić(pracować) i z kim, gdzie. ja to rozumiem jako poszukiwanie. Mam sporo pomysłów, niemożliwych do równoległej realizacji. Jako alternatywy, tak.
Jednocześnie jak wracam myślami wstecz, do tych wszystkich zajęć, jakie podejmowałam dodatkowo, czasem wielkim nakładem sił, okupione nieobecnoscią przy córkach w domu, zmęczeniem, napięciem- i myślę, że gdybym była bardziej wygodna, dbała o siebie, miała więcej lęku i bała się pracy- byłabym mniej szczęśliwa, mniej był umiala, mniej znała siebie samą,miala mniej przyjemności, mniej pieniędzy na to, co potrzebne itd. Pewno nie byłabym w tym miejscu, w jakim teraz jestem.
Perdo:) Dedykuję Ci te notkę:)
Albowiem każdy ma swoje tempo zyciowe, każdy swoje doświadczenia, porownywanie się nie przynosi nic dobrego. Można porównywać siebie do samego siebie, do innych- nie ma po co. Jak napisałaś, że zmęczyłaś się natłokiem moich obowiazków, po prostu się usmiechnęłam. Serdecznie. Pozdrawiam.
Jakby nieco poza mną, w rytmie NIE- wiedzieć -czemu- chorób.
Terapeutka powiedziała mi, że źle się poczuła, że nie może mi pomóc, kiedy zwróciłam się do niej z prośbą o zaświadczenie i badanie(nie mogła, musiała zajać się swim dzieckiem). Wiem teraz, że ja z kolei musze na następnej sesji wrócić do tego, bo z kolei ja poczułam się źle po informacji, że..... now łąśnie, tam było coś więcej i ja to wiecej musze dojaśnić, bo czuję niepokoj.
Sama -prawie- zadałam sobie zadanie żartjąc, że jak na AA- napisze wypracowanie na następne spotkanie: Ja i moje choroby. Potem ogarnęła mnie głupawka: Z cukrzycy zrobiłam obleśną grubą babę, która usadzilam w jednym z kątów, miastęnię posadziłam w drugi, lelawa, nijaką, gościec, suchy, żylasty chłop w trzecim, a Hashimoto to bulimiczna laska, raz gruba, raz chudnąca. w kolejnym.
Tak by to z grubsza rzucić na ścianę.
dziwne, że epi, jakby nie było.
Pomału epi rozpływa się, znika:)
Nadciśnienie ma twarz...hm.potem, potem się tym zajmę:)
Nie wiem, kiedy się zajmę. Jutro praca, a po południu zakupy, przyjeźdza z Krakowa Róza. Chiałabym prawdziwie odpocząc, bez butów na obcasie, w dresie, na leząco....
Potem czeka mnie codzienność: prania, gotowania, sprzątania.... dziadek, musze go odqwiedzić, pewni zrobić pranie.
Mam jeszcze do napisania 4 sprawozdania, na poniedziałek.....
I zaraz potem musze się brac za dwa kolejne do dwóch nastepnych prac- podsumowanie całych semestrów....
Bylam przed chwilka na swoim blogu, równe 8 lat wstecz. Cudnie się czyta o sobie samej, młoszej o 1/5 zycia. Tak jak swoje wiersze wydrukowane; inaczej, niż przez monitor, w zeszycie.
Mam już zaplanowany tydzień urlopu w lutym. Przeglądam oferty. Ale moj Boże! Tyle lasu wokol mnie! mój dom taki piekny, a ile w nim pracy! A jakie łózko wygodne! Ile ksiażek czeka na czytanie! A pies jak dawno nie wychodził poza własne terytorium:(. Planów tyle, że miesiac wiolnego by brakło
Żal mi czasu na sen, a bardzo go potrzebuję, regularnie zasypiam, jak dziecko, wyłaczam budzik, daje się budzić Marysi, Karolowi, sama zrywam się i w rozsypce wyjeżdżam, coraz częściej bez kszty makijażu, umyta, owszem, ubrana dobrze, ale taka z siana wyciągnięta, wciaż z ramion Morfeusza.
Zdaje mi się, że w ostatnim zcasie przybyło mi na raz z 10 lat. .
ale chodze do pracy.
cala ja. Nie do zdarcia.Tutaj się poużalam.
Mój cukier ponad 400. Marszałek Ewa Kopacz za swoją miłość bliźniego diabetlogicznego pojdzie do nieba, tego dla polityków. "Moje " paski do glukometru kosztują teraz tylko 48 zł paczka- tak gdzieś na 10-5 dni użytkowania. Kurna, bagatela.Co to jest. CHory może przeciez malo jeść, jedzenie to przecież trucizna.Póki co nawet się nie dowiaduję, ile bedzie kosztowac teraz moja insulina i inne leki na te kilka przelekłych chorób. Dzieci w szkole, przynajmniej "moje" dzieci wiedzą, że profilaktka bnardziej oplaca się niż leczenie- ale Minister Kopacz, obacna marszałek sejmu nie wie.Wiem, że ludzie oszczędają na jedzeniu, na lekach, a teraz nawet nie będą mierzyć cukru. Kurna.
Mam lekką anginkę, katar, czuję się źle i mam zły nastrój, na dodatek fatalny cukier. Zgrzeszylam drożdzówką, czekladakmi i bananem. Nie ma się co użalać, że nie wiadomo dlaczego. Wiadomo.
Asertin jest głupi.Nie mam dołu(nastroju). Fakt. Ale gory też nie mam. Libido zmieniło kontynent. Terapeutka zwyczajnie po ludzku- zajęła się chorym dzieckiem, wiec nie ma czasu na pacjentów.Ja dziele czas na dom i prace, lekko niedomaga opieka nad sobą samą, bynajmniej sądze, że gdym znalazla nawet czas, dalej bym siebie zaniedbywala, bo wciąż uczę się, jak być dla siebie samj łaskawą.
Niusem niusów jest plan na kontynuację szkolenia z psychoterapii od września:) CZekalam na to, mękolilam oragnizatorów. Już wiem, że ulubiona psycholożka z Gliwic tez się zdecydowała. Ciesze się, taka podróż w trochę już znane, odkrywanie nieznanego:) Tylko jeden lęk- o pieniądze.
Nius 2- Róża z jedną poprawką na krakowskiej psyche zaliczyla kolokwia, teraz egzaminy. Jestem z niej bardzo dumna, bardzo. widze jak dzielnie pracuje. Jako jedyna Z koleżanek z którymi mieszka pracuje też i zarabia. 15-20 godzin tygodniowo, odowiedzialnie.
Nius 3- Marysia bardzo ładnie się wyrownuje. mamy teraz bardzo fajny kontakt. odnalazłą się w swojej klasie, więcej rozmawiamy, jestesmy sobie bliższe. Jest szansa, że nie wybierze psychologii, ani psychiatri:)))
Nius 4- Karol dostał podwyżkę. Tak żanująco niska, ze nawet nie napisze jaką. Ale to, ze dostał bardzo go ucieszyło, a tym samym mnie. Niestety jestesmy w tzw. średnim wieku, a potrzeby wciaż duże.Nawet niewielka kasa bardzo się przydaje.
Już późno, jutro mam cięzki dzień.