Na "Lęku wysokości" z . Jeszce mam sciśnięte gardło i cała jestem poskręcana. Facet ma dobry rok i szczęście do dobrych ról. I dobrze gra.
A ja...odpamiętałam emocje z dawnym nadzorem; gdy pomału wszystkei znaki na niebie mówiły, że rozwija się choroba psychiczna u młodej kobiety opiekujacej się nieletnim Bratem. Przypomniały się wizyty w PZP. Rozmowy z lekarką. Diagnozy: że deprezja. Że Chad. I potem moje alarmy, by sąd wydal postanowienie o przymusowym leczeniu. Ale sąd nie jest taki skory. I nie był.Minęło kilka lat. I jest, jak na dzisiejszym filmie. Ona więcej w szpitalu, niz poza. Ja już nie mam tam nadzory, bardzo dyskretnie i w białych rękawiczkach mi go zabrano, za zaangazowanie wykraczajace poza ramy. A co te dzieciaki przeżyły, to starczy na życie doczesne i na wieczne też....
Ścisk w gardle to także uświadomienie sobie, że praca w sklepie z kwiatami, cz w butiku, lu nawetw cukierni( o nie, tutaj to byl była w stresie) to bajka emocjonalna, a moja to włśnie emocjonalny ścisk, który już mnie zbiera.. I anet myśl o jutrzejszej wizycie u fryzjera i kolacji na 26 osób w europejskim gronie wieczorkie, nawet myśl o wyjeździe na weckend do zakopanego już w piątek rankiem- na nic, bo jutro rano praca, ludzie nie tak ostrzy, ale jednak; I przecież sama tego chcę, co nie mienia faktu, że na dłuższa metę to bardzo obciążające.
Na "Lęku wysokości" z . Jeszce mam sciśnięte gardło i cała jestem poskręcana. Facet ma dobry rok i szczęście do dobrych ról. I dobrze gra.
A ja...odpamiętałam emocje z dawnym nadzorem; gdy pomału wszystkei znaki na niebie mówiły, że rozwija się choroba psychiczna u młodej kobiety opiekujacej się nieletnim Bratem. Przypomniały się wizyty w PZP. Rozmowy z lekarką. Diagnozy: że deprezja. Że Chad. I potem moje alarmy, by sąd wydal postanowienie o przymusowym leczeniu. Ale sąd nie jest taki skory. I nie był.Minęło kilka lat. I jest, jak na dzisiejszym filmie. Ona więcej w szpitalu, niz poza. Ja już nie mam tam nadzory, bardzo dyskretnie i w białych rękawiczkach mi go zabrano, za zaangazowanie wykraczajace poza ramy. A co te dzieciaki przeżyły, to starczy na życie doczesne i na wieczne też....
Ścisk w gardle to także uświadomienie sobie, że praca w sklepie z kwiatami, cz w butiku, lu nawetw cukierni( o nie, tutaj to byl była w stresie) to bajka emocjonalna, a moja to włśnie emocjonalny ścisk, który już mnie zbiera.. I anet myśl o jutrzejszej wizycie u fryzjera i kolacji na 26 osób w europejskim gronie wieczorkie, nawet myśl o wyjeździe na weckend do zakopanego już w piątek rankiem- na nic, bo jutro rano praca, ludzie nie tak ostrzy, ale jednak; I przecież sama tego chcę, co nie mienia faktu, że na dłuższa metę to bardzo obciążające.
odpukać puk puk w niemalowane.Podarunek losu: tak dlugie wolne, piękne słoneczne dni.To prawie jak urlop wakacyjny. Jestem przeszczęśliwa.
Co ja nie robiłam!Sam nieatrakcyjne z punktu widzenia niektorych ludzi rzeczy!. Sypiałąm po 10 godzin na dobę. W porach sobie wlaściwych: 1-9.30 rano.Plus minus.Czytałam.Słuchałam muzyki.Wygrzewałam się na słońcu, jak na kota przystało.Popijając kawę.Poranna z kanapeczką w słońcu.Niespieszny obiad, żadnych odgrzewanych ziemniaków!Gril na działce rodziców, w ciszy, koncert ptaków, tylko my, rodzice i ciotka ze swoim facetem z Krakowa.Sprzątanie na strychu i w piwnicy.Mycie okien po zimie, wietrzenie, wszystko takie świeżem odżywające na nowo:). I dla kontarstu- czytanie nocami maili sprzed 8,9 lat, fale wspomnień...tych cudowych, wesołych, nostalgicznych i tych smutnych, utraconych przyjaźni...Odezwał się ból.I nie tylko:) Bo przecież mi samej trudno dzisiaj uwierzyć, że byłam wyzywana od garkotłuków itp. zacofanych bab, a to wszystko przez wyraziście wyrażany światopogląd i wartości utożsamiane z kk.
Mała dygresja związana z reflektowaniem siebie samej i poprzez terapię i poprzez analizę korespondencji własnej sprzed lat...Jak się niesamowicie rozwinęłam- zapewne nie ja jedna. Jak wiele upokorzenia zniosłam(więc silna jestem); ale też słuszna uwaga terapeutki o złości zamienianej w smutek- bardzo często... i o wielu obaszarach siebie samej niedostępnych nawet dla mnie samej, mocno odgrodzonych, by nie czuć bólu. Ale to nie znaczy, że go nie ma.
Teraz bardzo żałuję starconych lat; że nie podjęłam pracy nad sobą 10, 15 20 lat temu...a;e nie byłam gotowa, widocznie tak musiało być.
Róża pyta, czy ona moze już iść na terapię? Tak, dziecko możesz, idź. Nie ma idealnych rodziców, idealnych rodzin. Im wcześniej zaczniesz, tym wcześniej poczujesz ulgę.
Wczoraj byliśmy u mojej drugiej z rzędu co do wieku siostry ciotecznej.A że nadjechała w trakcie jej teściowa- wpadłyśmy(moja matka chrzestna, moja mama i ja) także do niej.
Mój dom to lepianka(jak mówi matczysko)- ale nie ubolewam i nie zazdroszczę.Pracuję przecież na granicy możliwosci, mój mąż też. Widać jednak, że ekonomia polityczna, jakiej byłam uczona 25 lat temu nic nie warta:))))Heheh. Byłam wczoraj w dwóch całkiem różnych pięknych domach, w jednym pięknym ogrodzie.
Aż dzisiaj blisko 2 godziny plewiłam swoje piwonie i łubiny, babciu śp.widziałaś?
Przeglądanie oświadczeń majątkowych innych na tzw. stanowiskach kierowniczych dostarczyło mi w ostatnim czasie rożnorodych emocji. Od zazdrości, przez ulgę, rozbawienie, po żal i nawet upokorzeni ze złością.
Może się to komuś wydac dziwne, ale głoszenie swojego stanu majątkowego to jest dla mnie jedno z mniej przyjemnych zadań od tych 6 lat.Miałam poczucie, że wyznajac jaka jestem zamożna(hehe- smutne hehe) wynoszę się ponad mniej zamozne osoby, choćby ze swojej pracy. A przeciez tak musi być, że kierownik zakąłdu pracy ma zarabiać najlepiej, bo bierze odpowiedzialność moralną, finansową, osobową za majątek formy, ludzi, ich rozwój, miejsce pracy, etc.
Porównywanie się oczywiście nie ma sensu; a jednak.
Dlaczego nie napisałam podręcznika, który daje co roku stałe dochody z wydawnictwa(jak matka koleżanki Róży? Jej córka ma piękne mieszkanie w Krakowie. a ja wciąż długi: sa elewację na domu i za samochód. A przecież jestem współautorką tego i owego- tyle razy mówiliśmy o publikacji i na gadaniu się skończyło....
Dlaczego nie jadę na kilku dobrych koniach tak jak J? Nie wiem, co prawda, jak on to robi, że pracuje jako szef w nadgudrunowie i jeszcze u wojewody xxx, ale liczy się efekt końcowy czyli 3 razy wyższy dochód:) od mojego:) Wizualizujęna moim oświadczeniu majątkowym taki nie dalej niz za trzy lat o!
Inni są przeciętni, czyli tacy jak ja:)
Chyba żeby nie wspomnieć jednej pani w mieście kierujacej pewną insytucją, zarabia tylko trochę mniej niż burmistrz(MOPS). Co jest nie do wiary.
Oświadczenia majątkowe moim zdaniem nie powinny być publikowane publicznie; lecz do wiadomosci zwierzchników.
Bardzo pracowicie w kwietniu; potem tydzień urlopu początkiem maja. Potem trzydniowy wypad do Zakopca- tylko we dwoje. Potem końcem maja wyjazd do Sulejówka na nasz babski zlot szkoleniowy na 4 dni:))). Na początku kwietnia mamy swoje zjazdy- 25 dni od matury. Mój zjazd jest piękny, początek w pałacu, w którym mieliśmy szkołę- pokaz filmu Celińskiego, potem występ kabaretu, tańce, rozmowy do białego rana i jeszcze na drugi dzień spotkanie przy kawie.
gdzieś w to wszystko chcemy wkręcić remont największego pokoju i korytarza na dole- parkiet i malowanie.
Jeszcze domniemany ślub siostry. I wyjazd nad morze do Łukęcina- już wpłacone i zrobiona rezerwacja.
Oczywiscie nie ma w tym miejsca na operację migdałków.
Mam nadzieję, że widać też, że praca to moja miłość, ale nie jedyna.
Mam swoje marzenie, które dotyczy mnie- nie córek, nie męza, tylko mnie samej. Jedno zacznę realizowac od września- nauka.
Drugie- się zobaczy.
Terapia- się dzieje, już mija rok. Dużo do przodu; duzo jeszcze nie.
Wciąż zalezy mi na życiu, wciąż nie mogę się go nachapać. Choć czasem mam tak mało siły, że wystarcza tylko na lezenie, czy spanie. Odpoczynek tez jest potrzebny:)
Dziękuję za dobre słowa. Czas pokaże, czy to była dobra decyzja. To moje kandydowanie.
Wygrałam jednogłośnie. Co sprawia mi niewysłowioną radość.Za dobre myśli i trzymanie kciuków dziękuję. Jeśli mój konkurent nie złoży odwołania, co jest możliwe, które zostanie uwzględnione, co w minimalnym stopniu jest możliwe- jest na 100% pewne, że odbiorę w sierpniu powierzenie stanowiska na kolejne 5 lat.
Wiele osób mi sprzyjało i otrzymałam wiele gratulacji.
Jestem zmęczona, ale i zadowolona.
Ostatnie 5 lat wiele mnie nauczyły, ale i wiele kosztowały. Podsumowanie pani Prezydent- o entuzjazmie do pracy jaki uderzał z moich wypowiedzi, a potem przekaz pośredni od innej osoby na temat błyskotliwości prezentacji;|)))) miłe.
|Dobrze, że ten kawałek siebie akurat pokazałam, nie jak na psychodramie, ten księżycowy, tylko ten słoneczny("rzeczywiście tak jak księżyc ludzie znają mnie tylko z jednej, tej ciemnej strony....").
Miałam kosmicznie wielkie wsparcie zespołu. Gdy angazowali się w uwagi zwrotne do mojej prezentacji, cierpliwie poprqawiali ją, a potem robili za komisję zadając trudne i niewygodne pytania, czułam, że nie walczę tylko dla siebie, lecz dla wszystkich. I ta nasza wspólnotowość się pokazała.
Wiem, że ten haj się skończy i wiem, że nie raz będzie mi cięzko, także w pracy i w zespole. Nie ma idealnych ukladów itd.... Dzisiaj wydaje mi się, że to, czym martwiliśmy się- oddaliło się. Chcę wiierzyć, że damy radę, że będzie dobrze.
Teraz potrzebuję: bardzo, bardzo dbać o swoje zdrowie. I prosze siebie samą o jak największa laskawość dla siebie. I jeszcze te studia wymarzone, będzie takie pół roku, że będziemy wszystkie tyrzy w Krakowie; a potem staże kliniczne i egzamin w Warszawie i upragniony certyfikat. I już odpuszczę- dyrowanie, naukę, dodatkowe prace. Na studia Marysine jakoś zarobię, myślę, że na luzie.
Miałam bardzo towarzyskie dwa dni; były dziewczyny, dzisiaj brat z córkami i potem u Chrześnicy byłam, bo znowu leci na stypendium z mężem do Chin. A Marysia też Chin zapragnęla i bierze udział w jakimś konkursie przez UJ organizowanym- marzy o wygranej i wylocie na tydzien:)
Jaka dzisiaj czuję się szcześliwa.
będe wiedzieć, ajk będe mieć urządzone robocze życie na najbliższe okołó 5 lat.
Napiszę przed północą, bo wtedy wróce do domu.
Trzymanie kciuków pożądane w gfodzinach 13-sta 14-sta.Proszę.
Uspokajam się przed snem Malaiką.